VCF.pl - Strona Główna
Panel użytkownika załóż konto przypomnienie hasła
RSS RSS

VALENCIA CF – AKTUALNOŚCI

Valencia vs. Real Madryt — zapowiedź

Krystian Porębski, 22.02.2017; 13:49

Poniżenie czy pospolite ruszenie?

Nawet w najgorszej formie Valencia potrafi zagrać na nosie największym, a dziś jej przeciwnikiem będzie Real Madryt. Pojedynek, który zawsze budzi ogromną dawkę emocji, będzie dziś przystawką do Ligi Mistrzów. Jak poradzą sobie Nietoperze?

Historycznie

Real Madryt to dla Valencii rywal numer dwa pod względem ilości spotkań, a zarazem jedyna ekipa, z którą Nietoperze rozegrali więcej niż 5 spotkań i z którą liczba przegranych daje ponad 50%. Dotychczas zespoły mierzyły się 184 razy, 51 tryumfów odniosła Valencia, padło 38 remisów, a rywale ze stolicy wygrywali w 95 przypadkach. Bilans bramkowy to 231:341 na korzyść Królewskich. Pierwszy mecz rozegrany został 20 grudnia 1931 roku i zakończył się remisem 1:1. Kolejne spotkania to pasmo porażek, a na pierwszą wygraną trzeba było czekać ponad dwa lata, do 14 stycznia 1934. Wtedy to, również na Mestalla, Nietoperze wygrali 2:1, po golach Costy i Cervery.

Biorąc pod uwagę tylko 6 ostatnich spotkań, bilans klaruje się dla Valencii całkiem nieźle. Trzy remisy, wygrana i dwie porażki, a to wszystko mimo burzliwej sytuacji klubu ze stolicy Lewantu. W tych spotkaniach na listę strzelców wpisało się aż 18 zawodników (po 9 z każdej ekipy), z czego największym łupem może pochwalić się Cristiano Ronaldo (5 trafień). Dla Valencii po dwa trafienia zanotowali Parejo, Mathieu i Paco.

Przedmeczowe przewidywania

Kinga Wiśniewska, redaktor Ole Magazyn

Gdyby w grudniu ktoś zapytał mnie o to, jakim wynikiem zakończy się mecz Valencia-Real, bez wahania podałabym wysoki wynik dla Królewskich. Od początku roku sytuacja w Valencii uległa jednak delikatnej poprawie. Trzy razy los Ches zachowali czyste konto, a do klubu podczas zimowego okienka dołączyli Orellana i Zaza, którzy w dużej mierze przyczynili się do zwycięstwa z Athletikiem. Na niekorzyść działa na pewno kontuzja Santiego Miny, który w styczniu był jednym z najbardziej bramkostrzelnych piłkarzy. Real, póki co, jest uskrzydlony świetnym meczem przeciwko Napoli w LM oraz powrotem Garetha Bale’a, a ligowe punkty w obliczu walki o mistrzostwo będą dla podopiecznych Zizou bardzo istotne. Pomimo, że Real jest faworytem, to obawiam się, że Królewscy mając na uwadze napięty grafik spotkań będą starali się wygrać minimalnym nakładem sił, przez co mecz będzie bardzo wyrównany. W takich wyrównanych spotkaniach często zdarza się zawodnikom z Madrytu niespodziewana utrata gola, co wpływa deprymująco na ich poczynania. W meczu wpadnie zapewne kilka bramek, ale w ostatecznym rozrachunku o tę jedną bogatsze będzie konto aktualnego lidera Primera División.

Michał Świerżyński, komentator Eleven oraz były redaktor VCF.pl i Ole Magazyn

Real rozpoczyna obrabianie zaległych spotkań od starcia w Valencii, gdzie czeka głodny punktów zespół Nietoperzy. Zidane mądrze rotuje składem, dzięki czemu gracze nie przemęczają się (szczególnie w tym intensywnym dla nich okresie), a zmiennicy maja szansę się pokazać, co napędza konkurencję. O problemach Valencii napisano już niemal wszystko, jednak dobry występ przeciwko Athletikowi daje kolejny promyk nadziei dla kibiców tego klubu na odmianę złej passy. Dla obu drużyn ten mecz będzie trudny - Valencia często musi przezwyciężyć swoją własną niemoc a dopiero później przeciwnika. Jeśli założymy, że ta pierwsza sztuka im się uda, to nie zmienia faktu że mierzą się z liderem ligi. Realowi za to rzadko grało się lekko i przyjemnie na Mestalla i chyba nikt się nie zdziwi jeśli stracą tu punkty, jednak przewaga własnego boiska zależy od nastawienia trybun, a to jest w Valencii sprawa mocno chwiejna. W mojej opinii zadecydują pierwsze dwa kwadranse gry-jeśli Valencia się nie posypie, będzie grać uważnie i starać się atakować zdobędzie zaufanie trybun jak i pewność, że mogą coś ugrać. Jeżeli jednak ekipie Zidane'a uda się szybko otworzyć wynik spotkania, układanka Voro może posypać się niczym domek z kart.

Marika Zimna, redaktor naczelna HalaMadrid.pl i redaktor Ole Magazyn

Real Madryt rozpoczyna odrabianie zaległych spotkań. Pierwszym z nich jest rzecz jasna mecz z Valencią, który nie odbył się ze względu na udział stołecznego klubu w Klubowych Mistrzostwach Świata. Real, pomimo wcześniej wspomnianych dwóch zaległych starć, zajmuje pozycję lidera LaLiga. Teraz będzie idealna okazja ku temu, aby uciec rywalom na kolejne trzy punkty. Dla podopiecznych Zidane'a najważniejszą wiadomością był powrót Garetha Bale'a, który w ostatnim meczu zaliczył prawdziwe wejście smoka. Walijczyk strzelił gola na 2:0 i tym samym ustanowił wynik spotkania. Wiadomo, że nie jest jeszcze w swojej życiowej formie i brakuje mu rytmu meczowego. Jak ostatni mecz pokazał, Gareth potrafi jednak stworzyć różnicę na boisku i zwrócić na siebie uwagę wszystkich. Genialnie gra też ostatnio Isco. Były zawodnik Valencii nadal nie przedłużył kontraktu z Królewskimi, a ten przypomnę wygasa za rok. W ciągu ostatnich meczów był najjaśniejszym punktem Królewskich. Po jego asystach padały bramki, a i on dołożył coś od siebie w postaci bramki. Z drugiej strony Valencia potrzebuje punktów jak powietrza. Zajmują zaledwie 15. miejsce w tabeli i jest im bliżej do strefy spadkowej aniżeli do miejsc premiowanych grą w pucharach. Dlatego też możemy być pewni, że na Mestalla nikt się nie podda i czeka nas walka od pierwszego gwizdka.

Dominik Piechota, redaktor Przeglądu Sportowego i Ole Magazyn, były redaktor VCF.pl

Może i Valencia wygrała ostatni mecz z Athletikiem, ale to nie zamydli żałosnego obrazu klubu z miasta pomarańczy w tym sezonie. Kiedyś kibice Realu mogliby drżeć przed takim spotkaniem, bo Nietoperze zawsze potrafiły napędzić im stracha, ale dzisiaj to już jedynie przeszłość. Zinedine Zidane ma do dyspozycji prawie wszystkich najważniejszych zawodników, dysponuje drużyną emanującą pewnością siebie i do przełożonego spotkania jego zawodnicy powinni podejść jak do rywalizacji z każdym ligowym przeciętniakiem. Będzie lanie i pokaz siły ze strony Królewskich!

Michał Kosim, redaktor VCF.pl.

Spotkań Valencii z Realem nie imają się żadne logiczne wnioski wyciągane na podstawie ostatnich pojedynków czy kiepskiej formy „Nietoperzy”, choć skoro Los Ches właśnie rozegrali jeden z najlepszych meczów w tym sezonie to tylko buduje to nadzieję kibiców na pozytywny wynik, jakim byłby już remis na zapełnionym po brzegi Mestalla, czego dawno w Walencji nie uświadczono. „Nietoperzom” pozostała już tylko walka w lidze, o utrzymanie można być coraz bardziej spokojnym, więc czym nakarmić swoje ambicje, jeśli nie urwaniem punktów Realowi? Liczę na remis bramkowy, chociaż mam przedziwne, może niesłuszne przeczucie, że wygramy ten mecz. Mój typ? Odważny: obstawiam 3:2. Rada? Nie podpalić się psychicznie. Wtedy absolutnie wszystko będzie możliwe.

Mateusz Orłowski, komentator RadioGol.pl

Na pewno będzie to dobry wstęp do wieczoru z Ligą Mistrzów, Real znów jest na fali po ciężkim początku roku, ale patrząc na historię meczów z Valencią zwłaszcza na Mestalla i ostatnie jej wyniki w lidze to będzie wymagający mecz.

Pospolite ruszenie

Valencia bywa niczym Robin Hood na boiskach La Liga. Ze słabszymi rywalami gra przeciętnie, często tracąc punkty, natomiast na mecze z największymi zawsze się spina i często punkty urywa, co widać chociażby po ostatnich spotkaniach z Realem Madryt. W tym sezonie było jednak inaczej, aż do meczu z Villarreal. Wcześniej podopieczni kolejno Pako, Prandellego i Voro punktowali tylko z zespołami o zdecydowanie niższej renomie, a głównym dostarczycielem oczek w ligowej tabeli i ogólnie wygranych w sezonie, było Leganés.

Jak będzie tym razem? Na dwoje babka wróżyła. Teoretycznie Valencia spisywała się raczej słabo z wyżej notowanymi w tabeli ekipami, chociaż ostatnio jest tutaj pewien progres. Niezłe spotkania z Villarreal i Ahtletikiem (które jednak same nie grały na najwyższym poziomie przeciwko Nietoperzom), a przede wszystkim — pospolite ruszenie w spotkaniu przeciwko Barcelonie. Kiedy w zespole było o wiele gorzej niż teraz. To pozwala mieć nadzieję, że i dziś Valencia przynajmniej godnie powalczy z głównym pretendentem do mistrzowskiego tytułu.

Piłkarskich argumentów nie ma jednak zbyt wiele. Real jest ekipą niezwykle stabilną, poukładaną w każdym sektorze. Wiele zapewne będzie zależało od wyborów francuskiego szkoleniowca, ale ten, jak już wspomnieli moi przedmówcy, będzie miał do dyspozycji pełną talię swoich asów. Valencia natomiast ma duże problemy jeśli chodzi o bocznych obrońców, a w dzisiejszym spotkaniu na pewno nie wystąpi Martin Montoya. Pod znakiem zapytania stawia się również obecność Jose Luisa Gayi. Boki Siqueira – Cancelo na Real? To może być gwóźdź do trumny.

Jeżeli chodzi o plusy, tercet ofensywny Orellana, Nani, Zaza, pokazał w ostatnim spotkaniu, że nawet jeśli między nimi na boisku iskrzy, to ze współpracy trzech tak różnych zawodników, może wyniknąć coś ciekawego. Chilijczyk jest brakującym ogniwem, piłkarzem, którego nie było od lat w Valencii. To zawodnik, który jedną prostopadłą piłką potrafi załatwić na cacy linię obrony przeciwnika, a w polu karnym czeka już wtedy wcześniej wspomniana dwójka. Do tego dochodzi Munir, który na Mestalla nie ma zbyt wielu zwolenników, ale nawet do niego trudno się czepiać po ostatnim spotkaniu, zagrał przyzwoite zawody.

Nietoperze powoli wstają z kolan, a to spotkanie może być kluczowe dla dalszych losów sezonu. Nie tylko zresztą dla Valencii. Czy Real Madryt sprowadzi Blanquinegros na ziemię, a może będziemy świadkami kolejnego psikusa? Jeśli Voro zdoła zmotywować swoich podopiecznych tak jak to potrafi najlepiej, powinno to być wyśmienite widowisko, w którym Los Ches przynajmniej napsują nerwów przyjezdnej ekipie.

Przypominamy o tegorocznej edycji Forumowego Typera. Nagrody funduje sklep piłkarski ISS-sport oferujący oficjalne koszulki piłkarskie VCF.

Kategoria: Mecze | własne skomentuj Skomentuj (3)

KOMENTARZE

1. kOst22.02.2017; 15:21
kOstOczywiście każdy ma swoją opinię ale jako kibic Valencii (chyba że coś się zmieniło) Redaktor Przeglądu Sportowego nie powinien trząść porteczkami : P
Przecież wiadomo, że nasi potrafią się spiąć na mecze z Realem (nawet Orban potrafił rozbić swój sufit i powstrzymać Bale'a), tym bardziej na Mestalla które dziś będzie wręcz pod napięciem. Zarówno kibice są głodni sukcesu ale również piłkarze czekają na ten mecz, Nani ma dużą ochotę do gry, Orellana wnosi świeżość a Zaza to dla mnie tykająca bomba. Ja od rana nie mogę spać, zrobiłem wszystkie więcej w moim mieszkaniu niż przez ostatni tydzień a chyba jeszcze wstawię pranie i pomaluje futryny, tak mnie nosi. Wczoraj Monaco pokazało (do 70 minuty), że wszystko może się zdarzyć i ja w to wierzę.
2. 19Piter9722.02.2017; 16:58
19Piter97Modlę się o dzisiejszą wygraną :) , z kim jak z kim ale z Realem zwycięstwo smakuje najbardziej ! :D
AMUNT !!!
3. amunt22.02.2017; 20:50
Dominiku Piechoto, shame on You! ;)