VCF.pl - Strona Główna
Panel użytkownika załóż konto przypomnienie hasła
RSS RSS

VALENCIA CF – AKTUALNOŚCI

Wywiad z Parejo

Jakub Pietrzak, 27.06.2012; 12:43

Pomocnik podsumowuje sezon

Gdy był mały, oglądał Valencię w telewizorze. Teraz sam przywdziewa biało-czarny trykot i stawia sobie jasny cel: zadomowić się w pierwszej jedenastce!

Pomocnik Valencii nie może być w pełni zadowolony. Sam przyznaje, że nie był to dla niego najlepszy sezon i że widzieliśmy dopiero próbkę jego umiejętności.

Czego nauczył się Dani Parejo przez rok pobytu w Valencii?

Na początku nie było dla mnie miejsca w wyjściowym składzie. To było dla mnie ciężkie, ale zawsze staram się widzieć też pozytywną stronę – dzięki temu dojrzałem, dowiedziałem się, co to znaczy „grzać ławę”.

Kto Cię wspierał w tych trudnych momentach?

Rodzina i przyjaciele. Oni zawsze są blisko mnie, przez całe życie mogłem na nich liczyć.

Otrzymałeś propozycję wypożyczenia do innego klubu w zimowym okienku transferowym. Nie żałujesz teraz, że zostałeś w drużynie?

Nie. Nigdy nie rozpamiętuję tego, co było kiedyś. Rzeczywiście, w pewnym momencie rozważałem, czy nie lepiej byłoby odejść, gdyż moja pozycja w drużynie nie była najlepsza. Ale potem, w styczniu sytuacja się zmieniła i zacząłem grać bardziej regularnie. Dobrze się tutaj czuję i myślę, że wtedy, zimą, podjąłem dobrą decyzję.

Czy w tym sezonie mogliśmy oglądać najlepszego Dani Parejo w historii?

Parejo nie pokazał tu jeszcze wszystkiego, co potrafi. Nie był to zły rok, ale nikt chyba nie powie też, że było idealnie. Oby następne lata były już tylko lepsze.

Nadchodzą Igrzyska Olimpijskie w Londynie. Myślisz, że masz szansę tam zagrać?

Będzie ciężko. Jest dużo dobrych, młodych zawodników i trudno przewidzieć ostateczny skład kadry, ale mam nadzieję, że tam pojadę. Żyje się tylko raz i chciałbym tego lata zagrać na londyńskich boiskach.

Igrzyska to specyficzny turniej, sportowcy wszystkich dyscyplin ciężko trenują, by się tam dostać. To duże wyróżnienie, prawda?

Tak, szczególnie jeśli chodzi o piłkę nożną, to niewielu z nas dostaje taką szansę. A teraz jestem w gronie kandydatów do kadry - to może być niepowtarzalne przeżycie.

Gdybyś grał regularnie przez cały sezon, miałbyś jeszcze większe szansę.

Oczywiście. Regularne występy to klucz do zainteresowania selekcjonera, im więcej grasz, tym większe masz szansę na powołanie.

Jak ocenisz zakończony sezon? Valencia wykonała postawione przed nią zadanie, nieprawdaż?

Tak, udało nam się. Natomiast dla mnie bardzo trudny był początek. Nie grałem i byłem po prostu smutny. Zawsze źle na mnie działa siedzenie na ławce, ale od stycznia, w drugiej części sezonu trener zaczął dawać mi więcej szans i wszystko zaczęło się poprawiać. Jeśli chodzi o osiągnięcia drużyny, dotarliśmy do dwóch półfinałów – Pucharu Króla i Ligi Europy. Myślę, że to spory wyczyn. W lidze skończyliśmy na trzecim miejscu. To był dobry rok.

Co wiesz o Pellegrino?

Pamiętam jego występy w barwach Valencii, to były piękne czasy dla klubu, dwa kolejne finały Ligi Mistrzów. Niestety, jeśli dobrze sobie przypominam, to w legendarnym pojedynku z Bayernem nie trafił karnego. Piłkarzem był wielkim – teraz okaże się, że czy będzie również wielkim trenerem.

Oglądałeś tamten finał?

Tak, byłem mały i oglądałem go z ojcem. Widziałem z nim całą masę spotkań, siadaliśmy razem i oglądaliśmy, to są dla mnie piękne wspomnienia z dzieciństwa.

Czego już dowiedziałeś się o nowym trenerze?

Niewiele. Wiem, że był solidnym środkowym obrońcą, wielkim profesjonalistą i że dalej prowadzi sportowy tryb życia. Myślę, że również jako trener będzie wymagał od nas profesjonalizmu, odpowiedzialności oraz ciężkiej pracy.

A czego nauczył Cię Unai Emery?

Wielu rzeczy. Od każdego trenera uczysz się czegoś nowego. Z Emerym bardzo dobrze mi się współpracowało. Podziękowałem mu przed jego odejściem i życzę mu jak najlepiej.

Drużyna zmieni się dzięki nowemu trenerowi?

Tego nie wiem. Celem dla nas jest walka z Realem i Barceloną, ale nawet jeśli to się nie uda, trzecie miejsce będzie dobrym wynikiem. Valencia jest wielkim klubem, możemy zajść daleko w pucharach i spróbować powalczyć o tytuł.

W tym sezonie do pełni szczęścia zabrakło właśnie sukcesu w Lidze Europy i Copa del Rey, prawda?

Tak, dotarliśmy do półfinałów w obu tych rozgrywkach. Fani na pewno mieli nadzieję na przynajmniej jedno trofeum. Gdybyśmy zagrali w finale Ligi Europy, byłoby to wspaniałe zwieńczenie udanego sezonu. W Copa del Rey trafiliśmy na Barcelonę. Z nimi nawet grając dwa dobre spotkania możesz odpaść. Atlético wydawało się być łatwiejsze do przejścia, ale odprawili nas z kwitkiem. Za rok postaramy się zrobić coś naprawdę wielkiego w Lidze Mistrzów.

Co powiesz o kibicach Valencii?

Pomagali nam. Chociaż trzeba przyznać, że kiedy szło nam źle, fani byli bardzo niezadowoleni i dawali temu wyraz. Ale tak dzieje się z każdą drużyną. Kibice zawsze chcą oglądać piękny futbol i wysokie zwycięstwa. To jednak nie jest takie łatwe. Trzeba przyznać, że jeśli w tym sezonie fani byli na nas wściekli, to było to uzasadnione naszą kiepską grą. Powinniśmy umieć przyjmować krytykę z godnością, tak samo jak pochwały, gdy idzie nam dobrze.

W maju pisano dużo o pewnym Twoim wyczynie pozasportowym. Koledzy z drużyny pomogli Ci wtedy?

Oczywiście, tak samo jak moja rodzina. Trochę to przeżywałem. Takie rzeczy się zdarzają, wszyscy jesteśmy ludźmi. Wiem, że to był błąd i jak już powiedziałem, drugi raz taka sytuacja się nie powtórzy. Nie sprawiam problemów wychowawczych, nigdy tak nie było. Przeprosiłem raz i koniec tematu.

Jak Ci się podoba miasto?

Przyjechałem z Madrytu, tam została moja rodzina, znajomi, czułem się tam jak w domu. Ale Valencia też mi się spodobała. Ludzie, klimat, miasto... nie można się tu nudzić, szybko się przywyczaiłem do nowego otoczenia.

Co najbardziej podoba Ci się w mieście?

Nigdy wcześniej nie mieszkałem nad morzem. Najfajniejszy jest słoneczny klimat i to, że mam blisko na plażę.

Co robisz, kiedy znikają futbolowe obowiązki?

Teraz, kiedy mam dużo wolnego czasu jeżdżę do Madrytu albo moi przyjaciele przyjeżdżają tutaj do mnie. Najważniejsza dla mnie jest rodzina, byli ze mną zawsze i zawsze będą. Staram się jak najwięcej z nimi przebywać. Jestem bardzo rodzinną osobą.

Kategoria: Wywiady | Superdeporte skomentuj Skomentuj (3)

KOMENTARZE

1. fischerVCF27.06.2012; 15:56
fischerVCFPotencjał ma, ale nie zawsze potrai go wykorzystać ;)
2. Darlene27.06.2012; 16:38
DarlenefisherVCF, to co napisałeś idealnie pasuje mi do Banegi, bo widziałem świetne mecze w wykonaniu Banegi i mecze, w których grał bardzo słabo. Natomiast świetnych, ani bardzo dobrych meczy Parejo sobie nie przypominam, co najwyżej przyzwoite. Ja jeszcze się u niego potencjału nie doszukałem, ale może mi jeszcze pokaże, stary nie jest.
3. fischerVCF28.06.2012; 13:46
fischerVCFNo wiesz, Banega gra albo dobre mecze albo słabe. A Parejo kazdy mecz ma słaby albo przeciętny, ale widać u niego jakieś przebłyski.