VCF.pl - Strona Główna
Panel użytkownika załóż konto przypomnienie hasła
RSS RSS

VALENCIA CF – AKTUALNOŚCI

Bernat: "Chcę przekonać Pellegrino do siebie"

Dominik Piechota, 21.06.2012; 13:56

Wywiad z 19-latkiem

Chociaż Juan Bernat korzysta z uroków wakacji w małym miasteczku Cullera, to znalazł czas, aby porozmawiać z dziennikarzami walenckiego Superdeporte. Młody skrzydłowy podkreślał, że po powrocie z urlopu jego głównym celem jest przekonanie nowego szkoleniowca do swoich umiejętności.

Niezłe miejsce na wypoczynek latem...

(śmiech) Cullera to bardzo ciche miejsce, w którym lubię się zatrzymać na wakacje i spędzać czas ze znajomymi. Z moją rodziną, przyjaciółmi i dziewczyną... spędzam tutaj naprawdę przyjemnie ostatnie dni.

Od jak dawna tutaj przyjeżdżasz?

Stąd pochodzę i tutaj się urodziłem, ponieważ w dzieciństwie mieszkałem u dziadków. Moja mama też się tu urodziła, więc Cullera jest mi bliska od dzieciństwa. Pierwsze kroki stawiałem tutaj.

Daj nam trochę szczegółów. Jak wygląda twój dzień w Cullerze?

Rano wstaję, a potem od razu idziemy na plażę. Uwielbiam to! Wypoczywałem już na plaży La Malvarrosa, a teraz korzystam z uroków Cullery. Zostanę tutaj dłużej! Bardzo lubię się opalać i kąpać. Bawimy się także na basenie przed powrotem do domu. Następnie jedzenie... i znowu to samo. Ponownie plaża, basen i przyjaciele. Jeżeli mam czas to grywam również w tenisa ze znajomymi.

I to twój cały dzień!?

(śmiech) Lubię też spacery i przejażdżki, gdy zachodzi słońce... a później spać! Teraz przeważnie kładę się wcześniej, bo nie ma wszystkich moich przyjaciół.

Zdarzają się jakieś małe gierki na plaży ze znajomymi, prawda?

Cóż, trochę kopiemy z przyjaciółmi w wolnym czasie. Na plaży, na boisku, obok apartamentu... nawet gramy w siatkówkę. Ech, tutaj jest chyba wszystko!

Co mówią koledzy podczas waszej gry, bo przecież jesteś już zawodnikiem pierwszego zespołu?

Gramy od dzieciństwa, ale już nie chcą ze mną rywalizować, bo jestem w pierwszym zespole. To tylko żart. Śmieją się, że już mnie nie zdołają zatrzymać!

Czy w ciągu tego roku twoje życie się zmieniło? Rok temu grałeś w młodzieżówce, a pierwszy zespół wydawał się marzeniem.

Nadal jestem taki sam. Każdy kto mnie zna, dobrze o tym wie. Spójrz na ten basen obok mieszkania. Przed rokiem siedziałem w nim, kiedy dowiedziałem się, że jest możliwość rozegrania okresu przygotowawczego razem z pierwszą drużyną.

Akurat w tym basenie?

Tak, tak. O niczym podobnym nie myślałem, ale poinformował mnie kolega z juniorów. Początkowo byłem bardzo zaskoczony. Rozmawiałem z moim agentem, a on tą wiadomość potwierdził. Na szczęście wszystko poszło dobrze.

Na szczęście wszystko poszło dobrze... czyli byłeś zadowolony z przygotowań do sezonu?

Okres przygotowawczy był lepszy, niż jakikolwiek sen. Byłem bardzo szczęśliwy. Udało mi się i teraz pozostało wiele wspaniałych wspomnień. Pamiętam mecze przeciwko Sportingowi Lizbona i Hamburgowi... strzeliłem gole i nieźle się spisałem. Tamte spotkania zapamiętam na zawsze.

Nagrodą był debiut w meczu otwarcia ligi.

Nie spodziewałem się tego. Tak naprawdę to był dla mnie bardzo nerwowy dzień, bo nie sądziłem, że zacznę w pierwszym składzie. Myślałem, że w nagrodę za okres przygotowawczy po prostu pozostanę w pierwszej drużynie... ale trener zaufał mi i nie mogłem go zawieść. Nie poszło jednak po mojej myśli. Zauważyłem to ja i zauważyli także inni.

Potem Emery zmienił swoje podejście i twój kontakt z pierwszym składem został przerwany. Z mojego punktu widzenia takie przystopowanie to chyba była dobra decyzja.

Cóż... wtedy grali wiele ważnych meczów. Próbowałem pokazać się jak najlepiej. Mam jednak wiele pozytywnych wspomnień, bo bardzo dobrze zagrałem przeciwko Levante. Sezon muszę ocenić pozytywnie, bo gra 19-latka w pierwszej drużynie to bardzo dobre osiągnięcie. Emery dał mi zadebiutować w Valencii, zagrałem w Lidze Europy... muszę być mu wdzięczny i życzę powodzenia w dalszej karierze. Myślę, że ma potencjał, aby dokonać tam wielkich rzeczy.

Czy twoje wyobrażenia o szatni pierwszego zespołu były prawdziwe?

Kiedy zaczynałem to wyobrażałem sobie ich jako wielkich ludzi, jednak z czasem poznałem niektórych i zdałem sobie sprawę, że to normalni ludzie jak wszyscy inni. Byłem pokorny. Piłkarze to jednak tacy sami ludzie jak ty czy ja, więc bardzo mi pomogli. Traktowali mnie w zespole dobrze, więc bardzo ich cenię.

Kibice ich kochają i to pokazują.

(kiwa twierdzącą głową) Zauważyłem to, kiedy chociażby się rozgrzewamy. Nawet na ulicy przywiązanie ludzi jest ogromne. Chciałbym za to wszystkim podziękować.

Swoją wielką przygodę przeżywasz razem z Paco Alcácerem.

To sprawia, że ta przygoda jest jeszcze piękniejsza. Grałem z nim od dzieciństwa i jest dla mnie kimś więcej, niż tylko partnerem z boiska. Cieszę się razem z nim i życzę mu powodzenia. Chcielibyśmy obaj pozostać w Walencji, ale to już decyzja trenera. Tamten rok rozpoczął bardzo pechowo, ponieważ stracił ojca. To było coś strasznego. Też go znałem i nie mogłem w to uwierzyć, ale wspierałem Paco i doszedł do siebie. Mam nadzieję, że w trudnych chwilach okazałem się dla niego dobrym przyjacielem.

Twoja przyszłość zależy teraz od Mauricio Pellegrino.

Tak i jestem z tego zadowolony. Pracował z nami, gdy grałem pierwszy sezon w kategorii Cadete. Traktował mnie bardzo dobrze, był przyjazny, ale także poważny i zdyscyplinowany. Wiele się od niego nauczyłem.

Na co zwróciłbyś uwagę u "Flaco"?

Był przede wszystkim poważny i trzymał w drużynie dyscyplinę. Miał spore pojęcie taktyczne. Razem z nim zwyciężyliśmy w naszej lidze. Zrobiliśmy wtedy kawał dobrej roboty.

Pamiętasz jaką taktyką graliście?

Na pewno czwórką w defensywie, 4-2-3-1, 4-4-2, a czasami 4-3-3. Nie pamiętam dokładnie.

Jaka była twoje reakcja na wieść, że zostanie trenerem?

Byłem zadowolony, że spotkamy się ponownie. On już mnie zna i wspominam go bardzo pozytywnie. Paco również. Obaj zgadzamy się z jego zatrudnieniem.

Juan Bernat stałby się podstawowym zawodnikiem w jego zespole. Co o tym sądzisz?

Byłoby bardzo dobrze. Na pewno się o to postaram. Chcę przekonać Pellegrino do siebie, tak jak zrobiłem to w ubiegłym roku. Chcę dać z siebie wszystko i pokazać, że zasługuję na miejsce w drużynie. To trudne wyzwanie i jednocześnie marzenie, ale będę walczył, aby osiągnąć sukces. Tego lata dam z siebie wszystko, aby przekonać trenera.

A co sądzisz o wypożyczeniu? Rayo jest bardzo zainteresowane.

Dostałem już ofertę. Jeżeli to byłoby najlepsze dla mnie i dla klubu... to decyzja klubu. Zobaczymy, ale na razie o tym nie myślę. Wiem, że jest kilku zainteresowanych, więc to miłe uczucie, gdy czytasz o tym w prasie. Ale jedyne co mnie obecnie obchodzi to udany występ w okresie przygotowawczym dla Valencii.

Valencia podpisała kontrakt ze skrzydłowym - Andrésem Guardado. To dla ciebie spora konkurencja...

Owszem, to nieco komplikuje sytuację, ale w Valencii zawsze jest konkurencja, więc muszę walczyć z każdym. To całkowicie normalne, że będę konkurował z Guardado czy Piattim. Mimo wszystko zamierzam walczyć o miejsce w pierwszym składzie.

Jest jeszcze Jonathan Viera i Joao Pereira. Co o nich sądzisz?

Nie widziałem jeszcze gry Jonathana, ale wypowiadają się o nim pozytywnie. Joao Pereiry również nie znam. Grałem przeciwko niemu w sparingu ze Sportingiem Lizbona. Wtedy mnie krył. To świetny gracz z międzynarodowym doświadczeniem.

I wtedy strzeliłeś gola...

(śmiech) Pilnował mnie, ale znalazłem trochę wolnego miejsca i trafiłem. Przeszkadzał mi skutecznie.

Cały czas słychać spekulacje o Jordim Albie, Adurizie, a także Topalu i Tino...

To nieźli koledzy, ale nie będę mówił o aspekcie sportowym. Decyzja należy do klubu. Oby po prostu regularnie grali...

Kategoria: Wywiady | Superdeporte skomentuj Skomentuj (12)

KOMENTARZE

1. Cezzi21.06.2012; 15:00
CezziEver, "(kiwa twierdzącą głową)"? :>
2. Ever21.06.2012; 15:36
EverJeżeli w oryginale wywiadu taka uwaga jest zawarta to również ją umieszczam. Ja tylko tłumaczę, a nie przeprowadzam lub umieszczam w sieci wywiad. :)
3. pedro921.06.2012; 15:47
Może mu się uda? Sprawdzenie Bernata rozumiem, ale Choriego już nie. Chori to zarzewie konfliktów i złej atmosfery. Jeśli Pellegrino chce wziąć sobie na głowę nowe problemy - proszę bardzo.

A putafony nie chcą dać za Albę więcej niż 10 mln. Po tej aferze z naszymi canteranos układy się popsuły i teraz kombinują, żeby dostać Albę w przyszłym roku za darmo!!!!!!
4. mattaj21.06.2012; 16:09
mattajChciałbym, żeby Albe sprzedali do Manchesteru czy pies wie gdzie byle nie do farsy i wtedy by mieli niemile zaskoczenie. Ten klub naprawdę już przesadza, myśli, że każdego za półdarmo dostanie...
5. Darlene21.06.2012; 16:18
DarleneNo ciężko jest nie popaść w końcu w barcofobię, z nimi się nie da żyć ;) Może by podsunąć Albę jakiemuś szejkowi za 5 mln. A jak nie to zamknąć go w pudle i wysłać na Madagaskar. Jeszcze się doczekamy, że zechcą Bernata w pakiecie.

6. mpoesp21.06.2012; 16:26
A co ma ten wywiad do Barcelony? Bo już nie czaje. Rozumiem nienawiść nienawiścią, ale bez przesady, bo już wpadacie w jakąś fobie.
7. Darlene21.06.2012; 16:37
DarleneNo właśnie Ci przed chwilą napisałem, że ciężko w fobię nie popaść. A my tej Barcelony wcale tu nie chcemy, tylko że ona sama się tu wprasza i jeszcze piłkarzy wywozi
8. Fuh21.06.2012; 20:41
FuhA Czemu Alba poprostu nie przedluzy kontraktu? Bo jesli zostanie i tego nie zrobi, a potem odejdzie za darmo, to u mnie bedzie juz skreslony na zawsze.
9. mattaj21.06.2012; 21:15
mattajNo mi się wydaję, że on tak właśnie kombinuje. Mam nadzieję, że się mylę co do niego w co jednak wątpię...
10. ptysiek_nysa21.06.2012; 22:56
ptysiek_nysaFuh u mnie tak samo. Najpierw się tam nie nadaje. U nas dostał szanse a teraz za grosze tam ma wrócić. bez jaj...
11. pedro922.06.2012; 11:31
Nie ma tu żadnej nienawiści, tylko odruch wymiotny na praktyki putafonów, którzy byliby gotowi (jak wspomniał Darlene) włączyć do pakietu nawet Bernata. Związek byłby wówczas super extra plus bezpośredni.

Dlaczego Alba nie chce przedłużyć kontraktu?
Bo widzi, podobnie jak tych dwóch 12-latków szansę dla siebie, no i przede wszytkim kasa - ma tam zarabiać ok. 3 mln rocznie. Gdyby do tego zrobił VCF w balona i przeszedł do FCB za darmo, mógłby liczyć od putafonów na dodatkowe gratyfikacje.
Podobnie kombinują w Realu np. Lass i Gago. Dla Realu to niewielka strata, dla nas brak kasy ze sprzedaży Alby to byłby ogromny cios.
12. SqrPee22.06.2012; 14:20
SqrPeeOby Bernat przekonał do siebie Pellegrino
a co do Jordiego to zaczyna się serial jak z fabregasem ;D