VCF.pl - Strona Główna
Panel użytkownika załóż konto przypomnienie hasła
RSS RSS

VALENCIA CF – AKTUALNOŚCI

La Furia Roja reklamuje graczy Valencii

Vicente del Bosque korzystając z nadarzającej się okazji zwołał reprezentantów Hiszpanii, aby sprawdzić ich dyspozycję w dwóch potyczkach: z Argentyną oraz Austrią. W kadrze pojawiło się pięciu valencianistas i każdy z nich dostał szansę zaprezentowania swych ponadprzeciętnych umiejętności.

Pierwsze ze spotkań mimo towarzyskiego charakteru cieszyło się sporym zainteresowaniem. Nie sposób się dziwić, kiedy stają naprzeciw siebie takie firmy jak Hiszpania oraz Argentyna. La Furia Roja walczyła o kolejne zwycięstwo potwierdzające status niedoścignionej na świecie. Argentyńczycy natomiast chcieli zmazać z siebie piętno wszechstronnej krytyki spadającej na słabo spisujący się ostatnio zespół. Albicelestes z olbrzymią trudnością wywalczyli awans do Mistrzostw Świata w RPA i według powszechnej opinii jest to zasługa Diego Maradony. Uważa się, że umiejętności trenerskie Boskiego Diego są niestety mizerne, a samą renomą największego piłkarza w dziejach i emocjonalnym zaangażowaniem nie jest w stanie załatwić drużynie sukcesów.

Hiszpanie wybiegli w zasadzie w możliwie najmocniejszym ustawieniu, sygnalizując w ten sposób, że traktują Argentyńczyków poważnie. W składzie zabrakło asów Liverpoolu Fernando Torresa i Alberta Riery dotkniętych kontuzjami. Maradona podobnie sięgnął po piłkarzy z najlepszych lig i zespołów, a tych anonimowych, których zwykł często zwoływać, pozostawił w swoich klubach. Wedle oczekiwań to Mistrz Europy okazał się w tym starciu zespołem mocniejszym, choć ostatecznie gracze w biało-błękitnych strojach nie powinni być szczególnie zasmuceni, gdyż mecz zakończył się tylko jednobramkowym zwycięstwem Espanii, a goście dzielnie stawiali opór wyżej notowanemu rywalowi. Bramki w meczu zdobywali Messi z rzutu karnego oraz dwie Xabi Alonso, w tym jedną także z jedenastu metrów. W barwach Hiszpanii zadebiutował w końcu skrzydłowy Sevilli Jesus Navas, który pokonał wreszcie swój lęk przed opuszczeniem rodzinnych stron.

Drugim sprawdzianem La Furia Roja był mecz z Austrią, tym razem wyjazdowy na stadionie Ernsta-Happela w Wiedniu. Choć pierwsze minuty mogły wskazywać na to, iż rzeczywiście zadanie postawione przed graczami del Bosque okaże się trudnym sprawdzianem, w miarę upływu czasu narastało jedynie wrażenie, iż Austriacy są doskonałym tłem dla zachwycającej publikę Hiszpanii. Po niefortunnym rykoszecie z 7. minuty prowadzenie objęli Austriacy, jednak srogo za to zapłacili skazując się na pięciobramkową odpowiedź. Najpierw Fabregas wykorzystał swe sam na sam z golkiperem, później jeszcze w pierwszej części dwa gole dorzucił Villa, a kolejne dwa autorstwa Guizy i Pablo Hernandeza wpadły już w drugiej odsłonie. Gracze z Półwyspu Iberyjskiego po raz kolejny pokazali, jak dużo bramek można nastrzelać swemu rywalowi, sprawiając przy tym olbrzymią przyjemność swym sympatykom.

Na koniec oczywiście słowo o postawie graczy Valencii. Nie sposób o ich wpływie na wyniki reprezentacji nie mówić, jako kluczowy, horrendalny czy nieoceniony. David Villa nie zdołał zapunktować przeciwko Argentynie, stąd z Austrią musiał zrobić to dwukrotnie. El Guaje jest gwarancją bramek dla La Seleccion. Strzela non-stop, a nie, jak na przykład Torres passami przerywanymi dłuższymi okresami niemocy. David Silva? Już od dłuższego czasu rozegranie akcji w kluczowej fazie zależy częściej od niego, aniżeli od Xaviego czy Iniesty. W tych sparingach, Kanaryjczyk ponownie wypadł bardzo dobrze. David w dużej mierze przyczynił się do bramki Alonso w meczu z Argentyną, bo po jego strzale dobił do siatki piłkę defendywny pomocnik Realu (niektórzy uważają, że w tej sytuacji strzelającemu należy zapisać asystę). Asystował też przy trafieniu Fabregasa z Austrią, idealnie w tempo dogrywając do wbiegającego między obrońców playmakera Arsenalu, a także przy drugim trafieniu Villi. W meczu z Austrią od pierwszych minut, a w parze z Albiolem grał w środku obrony Marchena i nie można mieć do niego żadnych zarzutów. Olbrzymiej pracy na pewno nie miał, ale robił co do niego należało. Drugi występ w narodowych barwach zaliczył też Pablo Hernandez. Wszedł na boisko równocześnie z Jesusem Navasem i operował głównie na lewej stronie, pojawiając się też i w innych sektorach boiska wymieniając pozycje z kolegami. Od tej pory Pablo i Navas prześcigali się nawzajem w pokazie indywidualnych umiejętności, obaj pokazali także, jak pożyteczni mogą okazać się dla zespołu. Najpierw Pablo cudownie z pierwszej piłki zagrał górą do Guizy, a tamten przy odrobinie szczęścia posłał ją do siatki, następnie parę minut później to Navas z prawej flanki podał do znajdującego się w okolicach szesnastego metra pola karnego Pablo, który fenomenalnie, przyjmując ją przyśpieszył w stronę bramki i kropnął obok bezradnego bramkarza. La Seleccion bez valencianistas? Moja wyobraźnia nie daje rady.

Kategoria: Ogólne | własne skomentuj Skomentuj (7)

KOMENTARZE

1. Polekin19.11.2009; 19:32
a Mata czasem nie grał z Argentyną?? tka mi sie jakoś wydaje ze razem z Navasem to on wszedł na boisko...ale nie bede sie kłócił ;]
2. Kamil19.11.2009; 19:43
KamilTu zgadzam się z polekinem Mata grał z Argentyną weszedł z ławki rezerwowych ale grał. Mały bład Sebol :) Pozdrawiam.
3. Lizzy19.11.2009; 19:43
Mata grał na 100%, ale niestety tylko z Argentyną. Zapamiętałem jego fenomenalne podanie piętą do Navasa.
4. lisovski19.11.2009; 20:04
lisovskiAutor newsa słusznie stwierdził że Torres to jednak nie ta klasa co Villa.No i Pablo to pewnie nie Joaqin ale własny styl ma.
5. sebol19.11.2009; 21:09
sebolOczywiście macie rację, poprawione. Z resztą sam pamiętam tą piętkę także nie wiem co mi odwaliło - cały mecz widziałem na Polsacie Sport.
6. arek_w719.11.2009; 21:29
arek_w7Torres może mniejsza klasa, ale i tak nie wyobrażam sobie innej pary napastników niż Villa - Torres :)
7. zając43519.11.2009; 21:51
zając435Jak Dealbert wzniesie się na wyżyny swoich umiejętności to może i on zadebiutuje w kadrze?