VCF.pl - Strona Główna
Panel użytkownika załóż konto przypomnienie hasła
RSS RSS

VALENCIA CF – AKTUALNOŚCI

Z obozu rywala - Malaga

Ediss, 14.02.2009; 13:58

Po ostatniej kolejce, w której piłkarze Valencii ulegli znacznie niżej notowanej w tabeli Osasunie, na usta obserwatorów gry Nietoperzy, a także jej kibiców cisnąć się mogą jedynie słowa o pejoratywnym zabarwieniu: rozpacz, wstyd, żal po straconej szansie, smutek czy wreszcie wściekłość wywołana boiskową nieporadnością zawodników Emery’ego. Racjonalnych szans na szybką i skuteczną zmianę położenia zespołu nie widać, a na horyzoncie raz po raz pojawiają się nowe przeciwności losu, poczynając od kłopotów finansowych, plagi kontuzji, zakusów największych światowych potęg czynionych w celu pozyskania Davidów: Villi oraz Silvy, a kończąc na zespole najbliższego ligowego przeciwnika, Maladze. Jedyne, co pozostaje nam, kibicom, w tym trudnym dla zespołu czasie jest wiara w cuda. Już Goethe pisał, zdaje się przewidując przyszłe wydarzenia zaistniałe w Valencii, że: „Cud jest najukochańszym dzieckiem wiary”.

Gdyby po pierwszej części sezonu ktoś pokusił się o stwierdzenie, że po 22 kolejce Valencia znajdować się będzie w głębokiej recesji, ktoś inny mógłby z pełnym przekonaniem uznać, że idealnym momentem na wyjście z impasu będzie domowy mecz z Malagą, zespołem, który ma jeden z najniższych budżetów w lidze, a do ostatniego dnia letniego okienka transferowego nie miał skompletowanej kadry.

Wydarzenia mające miejsce w zespole Malagi do 5 kolejki obecnego sezonu Primera Division zdawały się potwierdzać, iż to dowodzeni przez Antonio Tapie piłkarze będą tymi, w których w pierwszej kolejności będzie można szukać kandydatów do opuszczenia na koniec sezonu pierwszoligowych rozgrywek. Po porażkach z Atletico (1 kolejka), Almerią (3) i Valencią (4) oraz remisie z Athletikiem (2) po czterech kolejkach z dorobkiem zaledwie jednego punktu, Malaga okupowała dziewiętnastą lokatę bez realnych szans na jej poprawienie. I oto w zespół skazany na pożarcie w dość niewyjaśnionych okolicznościach wstąpiła wola walki oraz tak wielka wiara we własne możliwości, że nie licząc meczów z Barceloną, Realem Madryt, Deportivo oraz Athletikiem, czyli zdecydowanie silniejszymi rywalami, piłkarze Malagi potrafili w każdym spotkaniu, jeżeli nawet nie wygrać, to urwać przeciwnikowi choć jeden punkt, co w obecnej sytuacji pozwala im plasować się na znakomitej, siódmej pozycji z realnymi szansami na grę w Pucharze UEFA. Ostatnią cegiełkę do budowanego z ogromnym trudem sukcesu piłkarze Malagi dołożyli w ubiegłą niedzielę, kiedy po bardzo emocjonującym spotkaniu zdołali pokonać Almerię. Choć po pierwszej połowie rewelacyjnie spisujący się pod wodzą Hugo Sancheza zawodnicy Almerii prowadzili już 2-0 po golach Kalu Uche oraz Alvaro Negredo, to druga odsłona spotkania należała już tylko do podopiecznych Tapii. Świetnie znany z wcześniejszych występów na hiszpańskich boiskach duet napastników: Salva Ballesta oraz Albert Luque udowodnili, że strzelanie goli do dziś pozostaje ich domeną, czym zapewnili swojemu zespołowi cenne 3 punkty (przyp. 2 gole Salvy, 1 Luque). Po meczu obszernego wywiadu udzielił bohater spotkania, powracający po ciężkiej kontuzji oraz dobrze znany kibicom Valencii Salva:

Czy był to najlepszy mecz w Twojej karierze? - Z pewnością nie, jednak najlepszy na obecnym jej etapie. Tak skuteczne wejście po kontuzji jest dla mnie bardzo ważne.

Co powiedziałeś trenerowi, gdy ten wpuszczał Cię na boisko? - Nie mówiłem nic, słuchałem tylko jak on do mnie mówi: „Zasłużyłeś na to, jesteś mi potrzebny”.

Czy lecząc uraz czułeś się samotny? - Nigdy. Zawsze towarzyszyli mi moi koledzy: Fernando Calleja, Cuadrado, Adrian, Luque, Baha. Byli ze mną także członkowie sztabu szkoleniowego, dr Perez Frias, a także przedstawiciele klubu, Fernando Sanz i Luis Yanez. Oczywiście zawsze przy moim boku była żona, syn oraz moja mama.

Czy nie jesteś zaskoczony, że Twój powrót odbył się tak szybko? - Już pięć minut przed przerwą trener kazał mi się rozgrzewać. Nie grałem w zespole często, ale decyzja trenera mnie nie zaskoczyła.

I po roku rozbratu z piłką strzeliłeś bardzo ważne gole dla zespołu... - Tym również nie jestem zaskoczony. Zrobiłem to, co robiłem dotąd grając w piłkę. Są ludzie, którzy mnie za to cenią, są też tacy, którym moje gole zabierały punkty. To moja pierwsza gra tego roku, wiem jakie temu towarzyszą emocje. Ludzie mnie jednak znają, wiedzą, że postawiłem sobie pewne cele, więc to nie powinno być zaskoczeniem.

Być może niektórzy mieli wątpliwości do czasu, kiedy zostałeś kontuzjowany... - Odpowiem pytaniem. Ilu zawodników zostało tak poważnie kontuzjowanych jak ja, przez długi okres czasu byli bez pracy, a następnie zdołali powrócić i utrzymać się na wysokim poziomie?

Chyba tylko Valeron... - Tak, jego przypadek był podobny do mojego. Sam mam przed sobą szanse rozwoju i musze ją wykorzystać. Muszę wierzyć, że przyszłe lata będą lepsze. Czuję się lepiej niż wtedy, gdy strzelałem 18 bramek w sezonie. Jestem teraz w lepszej formie fizycznej.

W ubiegłym sezonie powiedziałeś w wywiadzie, że czas nie gra, dlatego decydujesz się przedłużyć karierę. Czy tak jest dalej? - Istotnie. Po roku bez gry mój organizm jest mniej zmęczony, to pozwala dalej kontynuować karierę. Ponadto zawsze poważnie podchodziłem do swojego stanu zdrowia, co jest ważne dla mojej dalszej kariery.

Ile osób do Ciebie zadzwoniło po meczu z Almerią? -Odebrałem wiele telefonów z gratulacjami. Sam wykonałem również kilka połączeń z podziękowaniami dla osób, które mnie zawsze wpierały. Oczywiście pojawiły się również prośby o wywiad od osób, które wcześniej zbyt dobrze mi nie życzyły. Jak widać nie trudno zapracować na dobrą recenzję.

W takim razie, jakie są Twoje dalsze plany? - Moim celem jest zdobycie kolejnych siedmiu lub ośmiu goli oraz przedłużenie umowy, jednak to leży w rękach prezydenta. Wiem, jakie jest stanowisko Fernando. W tym tygodniu będę pracował nad formą, gdyż w Walencji chcę pomóc zespołowi.

Formę szlifować będą z pewnością wszyscy piłkarze Malagi, gdyż trener Antonio Tapia chce w meczu z Valencią osiągnąć korzystny rezultat: „Aby wygrać musimy dać prawdziwy popis gry. Jeżeli w dalszym ciągu będziemy skuteczni w ataku i poprawimy obronę, mamy szansę na sukces. Musimy podjeść do meczu skoncentrowani, gdyż w pierwszej rundzie Valencia potrafiła pokonać nas 2-0. Zespół Emery’ego jest bardzo dobrze wyważony, posiada dobrego trenera oraz znakomitych piłkarzy, dlatego mecz będzie skomplikowany. Nie uważam, żeby Valencia była w kryzysie.” Tapia, który szczerze wierzy w sukces swojego zespołu w dzisiejszym spotkaniu ma jeden problem – Davida Villę. Asturiańczyk stał się obsesją trenera Malagi, który przygotowania do meczu z Nietoperzami podporządkował jednej idei: „Zatrzymać Ville = Zatrzymać Valencię”. W tym celu specjalnie zmodyfikowana została taktyka zespołu, który w dzisiejszym spotkaniu wystąpi z dwoma pivotami zdeterminowanymi na wyłączenie z gry Villi. „Jest jednym z najlepszych napastników na świecie. Musimy być przygotowani do pojedynku z nim. Nie możemy sobie pozwolić na pozostawienie mu wolnej przestrzeni. Jeżeli będziemy się nawzajem wspierali, możemy zatrzymać Villę. Nie zapominajmy o Joaquinie, Macie i Silvie, to także wielcy gracze” – wyznał Weligton, obrońca Malagi, który w obecnym sezonie skutecznie walczył z Sergio Aguero oraz Forlanem.

Czy wiara w zespół Nietoperzy rzeczywiście sprawi, iż dzisiejszego wieczora będziemy świadkami cudu na Mestalla? Czy znajdujący się obecnie w ciężkim położeniu klub zdoła dźwignąć się z kolan, przy dopingu tysięcy kibiców, którzy zasiądą dziś na stadionie z nadzieją na potwierdzenie wysokich aspiracji drużyny? Czy będący zmorą Antonio Tapii David Villa ziści senny koszmar szkoleniowca Malagi i poprowadzi Nietoperzy do zwycięstwa, tak jak zrobił to w 4 kolejce strzelając dwa gole? Czy może, to znajdujący się w wybornym położeniu zawodnicy Malagi zwyciężą w dzisiejszym meczu zbliżając się tym samym do miejsca dającego gwarancję startu w europejskich pucharach? Odpowiedzi na wszystkie pytania poznamy około godziny 24, kiedy to po raz ostatni gwizdka użyje desygnowany do prowadzenie spotkania arbiter, Delgado Ferreiro.

Przewidywany skład Malagi:

Goitia - Gamez, Cuadrado, Weligton, Calleja - Lolo, Apono, Eliseu, Duda, Nacho - Baha (1-4-2-3-1)

Kategoria: Ogólne | Różne skomentuj Skomentuj (0)

KOMENTARZE

Nie ma żadnych komentarzy.