VCF.pl - Strona Główna
Panel użytkownika załóż konto przypomnienie hasła
RSS RSS

VALENCIA CF – AKTUALNOŚCI

Vicente Soriano: "Pracuję jak dzikus"

Ulesław, 10.02.2009; 12:20

Miesiąc styczeń minął bezpowrotnie, był to czas zarówno dobrych wyników zespołu, jak i bolesnych rozczarowań. Na szczeblu najwyższej władzy wraz z końcem stycznia minął czas ultimatum, jakie miała postawić Vicente Soriano rodzina Solerów, której akcjami rozporządza obecny prezydent Valencii. Co przyniesie luty? Na to pytanie odpowiedzi nie znajdzie nawet dywizja wróżek, wyposażona w kryształowe kule najnowszej generacji. Trzeba czekać. Pozytywy jednak są, nadzieje mogą być oparte na realnych projektach, ale ich finalizacja zdaje się ciągnąć w nieskończoność...

Vicente Soriano stroni ostatnio od mediów, rzadko pokazuje się publicznie. Stracił nadzieję i pogrążył się w chaosie? Bynajmniej. Jak sam przyznaje - pracuje jak dzikus, aby Valencia stanęła na nogach. Intencjom prezydenta klubu nie sposób zaprzeczać - Soriano jest pierwszym, któremu sprawy zawodowe zlały się z osobistymi - oprócz osobistego uroku i wiarygodności, ryzykuje własne pieniądze. 20 milionów euro we własnych akcjach i 5 mln euro zapłaconych rodzinie Solerów, za scedowanie pakietu akcji Juana Solera.

Tydzień, który się rozpoczął, w kalendarzu Soriano jest podkreślony. Może to być tydzień finalizacji wielu umów i częściowego rozwiązania problemów, albo kolejny tydzień odwlekania zguby i rozczarowań. Przewidywania są optymistyczne. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, Valencia parafuje do końca tygodnia umowę z Kappą i sfinalizuje sprzedaż praw telewizyjnych. Prawdopodobnie niezależnie od tego, Soriano będzie musiał podpisać ryzykowny kredyt, który umożliwi spłacenie zaległości wobec UTE - spółce firm wznoszących Nuevo Mestalla, a także opłacenie pensji zawodników. Wspaniałym zwieńczeniem nerwowego tygodnia byłoby ogłoszenie sprzedaży terenów Estadio Mestalla. W tym temacie media nie mają wiele do powiedzenia - działania prezydenta objęte są tajemnicą, choć podobno Soriano zapewnił swych najbliższych współpracowników, że w przeciągu najbliższych 10-12 dni i ten temat doczeka się finalizacji lub przynajmniej jasnych i pewnych perspektyw.

Patrzmy jednak po kolei. 5,5 mln euro za pierwszy z trzech lat obowiązywania kontraktu zakryje puste dno kasy Valencii prawdopodobnie w najbliższych dniach. Zyski z umowy mogą wzrosnąć, bowiem Valencia wynegocjowała większą marżę ze sprzedaży różnorakich zestawów i produktów, jakie corocznie trafiają w ręce rzeszy kibiców. Kappa jednocześnie zobowiązała się podbić azjatycki rynek kibiców Valencii, z 2.000 zestawów produktów z logiem klubu. Przedstawiciele firmy mają do Valencii przybyć w najbliższych dniach, aby sfinalizować umowę z klubem.

Inny otarty front, który może doczekać się rozstrzygnięcia, to sprzedaż kontraktów telewizyjnych. Prawa na transmisję meczów otrzyma prawdopodobnie koncern Mediapro, który przez pięć lat przelewał będzie w zamian za to na konto klubu 50 mln euro. Dodatkowo 32 mln rocznie zapłaci Televisión Valenciana, która podpisze osobną umowę.

Ponadto do końca lutego szykowana jest nowa umowa z Air Nostrum, przewoźnikiem lotniczym, z którego usług Valencia korzysta w dalszych podróżach. Najważniejsze korzyści związane z nowej umowy mają dotyczyć przede wszystkim polepszenia wizerunku klubu w kwestiach gospodarczych.

Niestety, róże rosnące na drodze jaką kroczy obecnie Valencia, mają swoje kolce. Są to przede wszystkim pieniądze należne UTE - 16 mln euro. Do tego dochodzi kolejne 16 mln euro należne piłkarzom, a także 9 mln euro, jakie pochłoną podatki. Ultimatum przedstawione przez zarząd UTE mija w czwartek. Jeśli pieniądze nie wpłyną na konta firm budowlanych, prace na Nuevo Mestalla staną. Piłkarze są bardziej cierpliwi - choć niewypłacone pensje humoru im nie poprawiają, cierpliwie czekają na swoje należności. Nie ma nerwowości, choć jest pewien niepokój.

Jednocześnie Soriano z niepokojem powinien obserwować reakcję rodziny Solerów, ciągle związanej finansowo z Valencią. 70 mln euro warte są akcje, będące ciągle własnością Juana Solera, choć scedowane do dyspozycji Vicente Soriano, który zobowiązał się je wykupić. Obecny prezydent Valencii powinien to zrobić do końca stycznia, zgodnie z ultimatum przedstawionym przez Bautistę Solera - zwierzchnika rodzinnego biznesu. To jednak nie wszystko - ogółem kwota, jaka wiąże rodzinę Solerów z Valencią jest wyższa o 132 mln euro: 80 mln to poręczenie kolejnego kredytu z Bancaji, 25 jako poręczenie zapłaty za transfer Joaquina, a także 26 mln jako zobowiązania do wykupienia parceli Estadio Mestalla, jaką niemal przed rokiem złożył Juan Soler.

Ponadto ciągle nie zamknięta jest sprawa budowy nowego miasteczka sportowego. Ta kwestia będzie jednak musiała poczekać na swoją kolej - Soriano najpierw musi podpisać kolejny kredyt, by spłacić firmy budowlane i opłacić piłkarzy. Problemów jest więc sporo. Prawdziwym powiewem lata w tym chłodnym lutym byłaby informacja o sprzedaży terenów Estadio Mestalla... Jeśli nie ten tydzień, to na pewno już obecny miesiąc przyniesie rozstrzygnięcie w kwestii finansów Valencii. Miejmy nadzieję, że nie spełni się ponura przepowiednia wygłoszona przez Juana Villalongę na jego ostatniej konferencji prasowej związanej z Valencią - były zarządca klubu stwierdził wówczas, że Valencia to pacjent na oddziale intensywnej terapii, a kwestią czasu będzie podpisanie aktu zgonu. W kwestii rozmiarów zadłużenia Villalonga chyba wówczas nie kłamał. Oby nie kłamał i Soriano, kiedy obejmując fotel prezydenta klubu stwierdzał, że problemy finansowe nie są w Valencii nie do rozwiązania.

Kategoria: Ogólne | Las Provincias skomentuj Skomentuj (5)

KOMENTARZE

1. mucha002910.02.2009; 12:26
mucha0029Te wszystkie sumy np marne 5,5 mln ma pomóc Valencii ? Szczerze wątpię w to i wątpię też,że uda sie sprzedać tę nieszczęsną parcelę Estadio Mestalla. Pozostaje nam jedynie wierzyć, a działaczom VCf pracować jak dzikusom.
2. pedro110.02.2009; 12:36
Świetny komentarz. Pokazuje jak w dramatycznej sytuacji znajduje się VCF.
627 mln euro zadłużenia...
W tej chwili priorytetm dla Soriano jest podpisanie kontraktu na prawa tv z Mediapro. Kontrakt miałby być zabezpieczeniem pod kolejny kredyt, tym razem z zagranicznego banku. Sprawa działek schodzi na drugi plan. Jeśli nie będzie kontraktu tv, nie będzie kredytu, a bez niego pacjent zejdzie.
Tak nędzne mecze jak z Mallorcą czy Osasuną z pewnością nie skłaniają do inwestowania w Valencię.
3. villa510.02.2009; 17:55
villa5Czy jest naprawdę tak źle?Jestem bardzo zaniepokojony tą sytuacją a ten dług przyprawia mnie o palpitacje serca.Nie ma co-mobilizujemy wszystkich kibiców Valencii z całego świata i robimy zrzutę dla klubu by ten spłacił wszystkie długi:D
4. Nevan_1410.02.2009; 19:48
Ciekawe czy by starczylo... :)
5. SokolVCF10.02.2009; 20:07
SokolVCFWystarczy że kupisz koszulkę czy choćby szalik na valenciacf.es a nie na allegro...