VCF.pl - Strona Główna
Panel użytkownika załóż konto przypomnienie hasła
RSS RSS

VALENCIA CF – AKTUALNOŚCI

Soler: „Wszechstronność daje więcej opcji”

Michał Kosim, 26.07.2018; 16:42

Rozmowa z wychowankiem

Podczas zgrupowania w Szwajcarii kilku piłkarzy Valencii miało okazję udzielenia wywiadu hiszpańskiej prasie. Jednym z nich był Carlos Soler, który został zapytany choćby o Ligę Mistrzów, grę jako prawy pomocnik, współpracę z Račiciem czy seniorską reprezentację Hiszpanii.

Jak podchodzisz do swojego pierwszego sezonu w Lidze Mistrzów?

To bardzo ekscytujące, bo dla wielu z nas będzie to pierwszy raz, kiedy zagramy w Champions League. Valencia wraca do rozgrywek najwyższej klasy i bez wątpienia będzie to trudny, ale także piękny sezon. Od początku ciężko trenujemy i przed naszym pierwszym meczem z Galatasaray widać było, że w grupie panują pozytywne emocje.

Zmieniłeś numer i biegasz z „8” na plecach. Niesie on za sobą pewien ciężar.

To numer, który lubię. Wybrałem go na czas pretemporady i zobaczymy, czy zostanie ze mną na stałe.

Nosił go Rubén Baraja, dla Estadio Mestalla legenda i kompas wielkiej Valencii Beníteza.

Swego czasu był moim trenerem w akademii i obdarzył mnie dużym zaufaniem. Bardzo lubię ten numer, właśnie z powodu Barajy. Jednak numer na koszulce jest najmniej istotny.

Pierwszy mecz przygotowań rozegrałeś w środku pola i wyglądałeś na tej pozycji bardzo pewnie.

Tak, to był pierwszy sparing przeciwko rywalowi, który gra w Lidze Mistrzów i miał za sobą kilka dni przygotowań więcej niż my. Myślę, że zaprezentowaliśmy się bardzo dobrze, z detalami, nad którymi pracujemy i wszystkim, co przyswoiliśmy sobie od zeszłego roku. Uważam, że ten mecz nam się udał, a ja sam komfortowo czuję się zarówno w środku, jak i z boku boiska.

Utworzyłeś duet z Urošem Račiciem, który pozostawił po sobie bardzo dobre wrażenie. Co powiesz o relacjach z Serbem?

To chłopak, którego staramy się mocno wspierać w tych pierwszych dniach w klubie. Ostatnio gram z nim w środku pomocy na treningach, dzięki znajomości angielskiego pomagam mu jak tylko mogę i prawda jest taka, że w meczu z Galatasaray był jednym z najlepszych na murawie. Na treningach spisuje się bardzo dobrze.

Marcelino mówił o Valencii posiadającej własną tożsamość. Ustawienie 4-4-2 jest jej objawem i przyswoiliście je sobie bardzo sprawnie.

Od początku poprzedniego roku wiedzieliśmy, że będziemy grać w ustawieniu 4-4-2, bo to system, który lubi trener i którego założenia bardzo dobrze realizowaliśmy. Myślę, że teraz odświeżamy sobie pewne mechanizmy i uczymy ich nowych piłkarzy, którzy do nas dołączają. Faktem jest, że nasz styl jest rozpoznawalny.

Valencia jest zespołem niezawodnym i zdecydowanym.

Jesteśmy zespołem dość kompaktowym i dokładnie wiemy, w jaki sposób chcemy grać. Gramy w ten sposób od roku i będziemy kontynuować podążanie tą ścieżką.

W tym roku będziesz miał dużą konkurencję: Parejo, Kondogbia, Coquelin, Račić, Ferrán...

W końcowym rozrachunku transfery są elementem piłki nożnej. To dobre dla grupy, a także indywidualnie – dla każdego z zawodników.

Ten sztab trenerski ceni wszechstronność swoich piłkarzy. Marcelino mówił o jakości ponad ilość. Czujesz, że plan pracy trenera pasuje jak ulał?

Bycie wszechstronnym daje większe szanse na znajdowanie się na boisku. W akademii grałem jako „szóstka”, wcześniej jako napastnik czy podłączający się w ofensywie pomocnik, a teraz występuję na kilku pozycjach w pomocy. To daje ci więcej możliwości.

Jedną z niespodzianek na początku zeszłego sezonu było ustawienie cię na boku pomocy. Marcelino wykorzystuje twoje predyspozycje. Jak czujesz się w tej strefie boiska?

Komfortowo i pewnie siebie. To prawda, w ostatnich dniach częściej gram w środku, ale jeśli występuję z boku – świetnie. Trener oznajmił mi już, że muszę grać jako boczny pomocnik oraz że potrzebuje na tej pozycji pewnych cech, które posiadam. Wciąż mogę wycisnąć z siebie więcej, rozwinąć się, nauczyć kilku rzeczy, ale to przyjdzie wraz z biegiem czasu i kolejnych meczów.

Marcelino mówi, że jedynie oferuje piłkarzom narzędzia, by mogli dać z siebie wszystko. Bezsprzecznie zespół spełnia jego wymagania.

Jasne. W zeszłym roku pokazaliśmy swój najlepszy poziom lub jesteśmy tego poziomu bardzo blisko i właśnie to zaprowadziło nas do Champions League. W tym sezonie będzie to samo – tyle, że z jednymi rozgrywkami więcej. Teraz musimy dać z siebie jeszcze więcej.

Czy kontuzja kostki z zeszłego sezonu spowolniła twój rozwój?

Tak, była to też najpoważniejsza kontuzja, jakiej kiedykolwiek doznałem. Do tego momentu grałem we wszystkich meczach – zarówno z boku, jak i w środku boiska – i bycie poza grą przez ponad 50 dni, kiedy nie spodziewasz się, że potrwa to tak długo, jest wyjątkowo trudne.

Jak radzisz sobie w takich momentach?

Ciężko jest każdego ranka obserwować, jak ty znajdujesz się „na noszach”, a koledzy na boisku. Widzisz to, co kochasz i wiesz, że masz jeszcze jeden, dwa, trzy tygodnie do powrotu. Byłem cierpliwy i proces rekonwalescencji przebiegł pomyślnie, w odpowiednim momencie.

Jak zmienił się Carlos Soler od momentu debiutu do teraz?

Po debiucie powiedziałem, że zrobiłem po prostu to, co zawsze robiłem w dzieciństwie. Byłem wtedy świadom trudnej sytuacji klubu, ale musiałem grać tak, jak grałem w akademii. Te sześć miesięcy było dla mnie świetne, a później, gdy rozpoczął się nowy sezon, wiedziałem, że będzie on dla mnie ważny i że będzie pierwszym pełnym seniorskim sezonem, ze zmianą pozycji. Trzeba się do tego przyzwyczaić i zrozumieć pewne mechanizmy, ale uważam, że ogólnie była to dobra kampania. Teraz zaczynam przygotowania od początku i myślę, że ten sezon będzie dla mnie lepszy.

Czy zmiana pozycji i wymagane poświęcenie uczyniło cię lepszym piłkarzem?

Ze względu na to, czego Marcelino oczekuje od bocznych pomocników, myślę, że znacząco poprawiłem swoją grę defensywną. Wciąż mam braki, ale myślę, że jestem ofiarnym towarzyszem w staraniach. Może brakuje mi odbierania większej ilości piłek i rozmawiałem o tym z trenerem, by to poprawić.

Jesteś zawodnikiem, który nie cofa nogi i ze zdecydowaniem atakuje piłkę.

Tak, ale chciałbym robić to w jeszcze bardziej zdecydowany sposób. To coś, co w dzisiejszej piłce nożnej bardzo się liczy.

Być może w zeszłym sezonie brakowało ci goli. Stoi ci to ością w gardle?

Pamiętam stosunkowo klarowne sytuacje, które już widziałem w siatce, a których nie wykorzystałem. Strzeliłem gola w drugiej kolejce (przeciwko Realowi Madryt – przyp. red.), ale chciałbym poprawić ten dorobek w nadchodzącym sezonie. Nie będę jednak dążył do tego obsesyjnie. Jeśli będę pracował i cieszył się grą, gole nadejdą.

Jak oceniasz stawianie Valencii na graczy ze szkółki?

W pierwszym zespole mamy Lato, Gayę, Jaume, Ferrána, Nacho Gila, mnie... dodatkowo w pretemporadzie uczestniczą Álex Blanco, Centelles i Jordi Escobar. Ten ostatni jest bardzo młody, bo z rocznika 2002, podczas gdy ja urodziłem się w 1997 roku i mówię: „ależ jestem stary, ależ jestem stary!”... Valencia zawsze wychowywała dobrych piłkarzy, będą pojawiać się kolejni i na tym polu wykonywana jest świetna robota. Dołączył do nas także Kangin Lee, w którego grze jest wiele jakości. To dobrze, gdy ludzie są u siebie w domu.

Komu zadedykujesz pierwszą koszulkę, którą przyodziejesz w Lidze Mistrzów?

Cóż, mojej rodzinie, rodzicom, bratu... Widziałem w Walencji wiele spotkań Ligi Mistrzów i dzień debiutu będzie szczególny. Wysłuchanie hymnu rozgrywek musi być czymś pięknym i ciepło będę to wspominał.

Co powiesz o doświadczeniu z trenowaniem z seniorską reprezentacją?

Było bardzo dobrze, grupa traktowała mnie znakomicie i samo doświadczenie było świetne. Trenowanie z takim zespołem wiele daje.

Czekasz na zaufanie ze strony Luisa Enrique?

Mam nadzieję, że o mnie pamięta, ale na razie jestem członkiem kadry U-21 i przed nami mecz, który może zapewnić nam kwalifikację na Młodzieżowe Mistrzostwa Europy. Celadesowi, który już nie jest naszym trenerem, życzę wszystkiego najlepszego, bo dał mi szansę i pod jego wodzą byłem podstawowym zawodnikiem.

W pokoju, który dzielisz na zgrupowaniu z Lato nie będzie żadnych sekretów. Jesteście nierozłączni.

Gramy razem od kategorii żaków. To już wiele (13 – przyp. red.) lat i rozumiemy się niemal bez słów.

Kategoria: Wywiady | Las Provincias skomentuj Skomentuj (2)

KOMENTARZE

1. LimaK26.07.2018; 17:28
Uważam, że w środku pomocy daje więcej drużynie niż na boku ale to Marcelino ustala skład i chyba wie co robi.
Soler wciąż jest młodym piłkarzem i może się jeszcze bardzo rozwinąć, na co liczę ;)
2. staste7727.07.2018; 08:53
staste77Soler chyba z konieczności gra na boku pomocy.
Nie łapie się do środka pomocy, a Marcelino szkoda takiego gracza sadzać na ławce, więc wymyślił mu pozycję na boku.
Trochę zmienił nam się styl gry.
Tęsknię za Valencią z szybkimi, dynamicznymi skrzydłowymi, ale cóż... idzie nowe.